Obuwie zmienione!

Nareszcie udało nam się dopełnić pełnego i eleganckiego wizerunku busa. Nie obyło się bez pewnych problemów, ale już doświadczeni,  ze spokojem i pokorą czekaliśmy na rozwój wypadków. Już kilka miesięcy temu kupiliśmy proste felgi aluminiowe, które pasowały do naszej wizji busika. Teraz przyszedł czas na letnie opony i wymianę kół. Postawiliśmy na nowe opony – bo to głównie w okresie letnim bus będzie z nami podróżował. Ostateczny wybór padł na opony Uniroyal 195/70/15, przeznaczone do camperów i vanów. Tak doradzili specjaliści, mówiąc, że wzmacniane opony do samochodów dostawczych (typu C) nie robią zbyt dobrze zawieszeniu i są bardzo głośne.

Problem wyszedł przy pierwszym podejściu do założenia jeszcze gołych felg. Usłyszeliśmy z warsztatu “ale to nie są felgi z tego auta!”. Okazało się, że otwory w felgach są za małe. Na szczęście kilka dni później udało się rozwiercić je z rozmiaru 12 na 14 i pasowały bez zastrzeżeń. Jedyny dodatkowy zakup to nowe, dłuższe szpilki i śruby, bo stare okazały się być przykrótkie. Śruby kupiliśmy na miejscu, szpilki zamówiliśmy przez allegro i już busik stoi na letnich kółkach!

Awaria!

Umyty bus postanowił wziąć znajomych na wycieczkę. Piękna sobota, słońce, idealny czas na relaks przy tamie na zalewie w Siewierzu. Dojechał do Sosnowca. Ktoś zaczął trąbić i dawać znaki. “Gubicie benzynę!”. Zjechał i z przerażeniem zobaczył, że wypłynęła mu spora część płynu chłodniczego. Zbiorniczek wyrównawczy pusty, płyn dalej cieknie. Po znajomych przyjechał kryzysowy transport zastępczy, a my wezwaliśmy posiłki. Przygotowaliśmy busa psychicznie do holowania. Kiedy wsparcie przyjechało – orzekło, że to nic strasznego, że przewód się obluzował. Dolana woda pozwoliła na powrót do domu o własnych siłach.

Na drugi dzień mechanik zbadał busa i okazało się, że zgrubienie, na którym trzymał się przewód się skruszyło i płyn chłodniczy zaczął wyciekać. Nowa obejma załatwiła sprawę.

Dziękujemy bardzo za pomoc!

Wiosenna kąpiel

Dokładnie wyszorowany busik pożegnał zimowo-warsztatowy czas. Został dokładnie odkurzony i wymyty w środku, pozbył się ostatnich śladów kurzu i brudu z warsztatu. Z zewnątrz – wymyliśmy mu podwozie, umyliśmy i wypolerowaliśmy lakier, przejechaliśmy specjalnym środkiem wszystkie plastikowe elementy. Jedyna dziurka w tapicerce została elegancko zacerowana szarą muliną.

Bus jest gotowy na wojaże!

wiosna

Nadeszła wiosna, której bus tak długo wyczekiwał. Zeszły śniegi, spłukała się sól, mróz przestał mrozić wodę w każdej szczelince delikatnych blach. Bus wyruszył w swoje pierwsze dłuższe podróże i przejażdżki. Krótsze i dłuższe postoje na dolinie trzech stawów ma już za sobą, gdzie czekał sobie zaparkowany (i podziwiany przez przechodniów) aż skończymy spacery. Spisuje się bardzo dzielnie i często wprowadza nas w zdziwienie. Jest bardzo zwrotny (osobówką w życiu nie wykręcilibyśmy w wąskich miejscach tak jak nim), ma zaskakująco dobre przyspieszenie. Jak Wojtek przyciśnie to turbina robi ulubione “sssssss” i bus pędzi przed siebie. Nie możemy ukrywać, że stan do jakiego go doprowadziliśmy bardzo nas satysfakcjonuje, wygląda trochę tak jak egzemplarz prosto z fabryki. Nowy lakier pięknie gra w słońcu, nie jest wcale buraczany, tak jak się obawialiśmy. Po dopompowaniu dzisiaj kół bus jest gotowy na kolejne wyzwania!