22dni, 4085km: Czechy, Niemcy, Polska, Litwa

2503Od dawna planowana trasa wreszcie doczekała się realizacji. Po kilku wakacyjnych wyprawach w różne rejony południowej Europy zdecydowaliśmy się pojechać na północ, tą najbliższą. Mniej z wyboru, bardziej z konieczności. Bardzo oględny plan zakładał objazdówkę dookoła Polski krajami ościennymi. Ruszyliśmy z Katowic 13 lipca w kierunku Jeleniej Góry i Szklarskiej Poręby, granicę z Czechami przekroczyliśmy w Jakuszycach i dalej przez Czechy kierowaliśmy się ku granicy z Niemcami. Plan zakładał spędzenie kilku dni w Berlinie, to był pierwszy dłuższy postój podczas naszej wyprawy. Berlin przywitał nas piękną pogodą, która zrekompensowała trudy usunięcia awarii busa (wymieniony przed wyjazdem przegub okazał się być felerny i musieliśmy wymienić go na nowy).To make a long story short … za wymianę w Berlinie chciano od nas 300€, postanowiliśmy jednak z rozsypanym przegubem dojechać 70 km do Polski. Decyzja okazała się być słuszna, bo wydaliśmy 60 pln i po godzinie byliśmy z powrotem po niemieckiej stronie, kontynuując naszą podróż na północ.

Screen Shot 2013-09-15 at 12.30.54 PMScreen Shot 2013-09-15 at 11.00.15 AMScreen Shot 2013-09-15 at 10.59.55 AMZanim dotarliśmy do wybrzeża niemieckiego Bałtyku, który był naszym kolejnym celem na mapie, na jedną noc zatrzymaliśmy się w miejscowości Parsteiner nad urokliwym, sielankowym jeziorem. Powoli zaczynaliśmy ładować baterie po ciężkim roku, który był za nami, powoli oswajaliśmy się z mieszkaniem w busie i z prostym życiem w podróży. Następnego dnia dotarliśmy do pięknego miasteczka Stralsund skąd mostem przeprawiliśmy się na wyspę Rügen. Wyspa jest dość spora i kusi niezliczoną ilością pięknych kameralnych miasteczek z portami, zatoczkami, piękną linią brzegową i najświętszym na ziemi spokojem! To był zdecydowanie jeden z najmocniejszych punktów podczas tej wyprawy.

2499249725072479Po kilku dniach oczarowani urokiem wyspy ruszyliśmy w kierunku polskiej granicy spędzając jeszcze jedną noc w porcie w mieście Greifswald. Polska przywitała nas dziadostwem 😉 … Plan zakładał przejechanie polskiego wybrzeża od Świnoujścia po Hel. Z miejscowości na miejscowość nasz entuzjazm gasł, choć spędziliśmy bardzo miłe dwa dni w okolicach Pobierowa gdzie Wojtek M. z rodziną był na wakacjach. Potem jeszcze przydarzył nam się bardzo miły postój na dziko w okolicach Rogowa, gdzie zdecydowaliśmy się na wypożyczenie kajaków i eksplorację wód jeziora Resko Przymorskie. Tam również trafiliśmy na bardzo przyzwoite plaże, gdzie można było się zrelaksować z dala od zgiełku panującego we wszystkich miejscowościach nadmorskich, które do tej pory mijaliśmy. Następnie przelecieliśmy 350 kilometrów polskiego wybrzeża – dziadostwa w czystej postaci … by ostatecznie dotrzeć na Mierzeję Helską i wreszcie odpocząć … w naszej ocenie to zdecydowanie ostatnie miejsce nad polskim morzem warte jeszcze odwiedzenia.

Screen Shot 2013-09-15 at 11.00.24 AMScreen Shot 2013-09-15 at 11.00.56 AMScreen Shot 2013-09-15 at 10.59.44 AMScreen Shot 2013-09-15 at 11.01.10 AM

Potem były dwa dni w Trójmieście z noclegiem na parkingu pod Grand Hotelem w Sopocie za 3pln 😉 W okolicy Gdańska odwiedziliśmy prywatne muzeum Volkswagena i ruszyliśmy w kierunku Mazur. Zmęczeni polskim nadmorskim cebularstwem odpoczęliśmy wreszcie wśród jezior, pieczołowicie wyszukując miejsc z dala od ludzi. Mazury podglądane przez okna naszego busa kokietowały swoim pięknem i sielankową atmosferą. W Węgorzewie udało nam się spotkać z Michałem i Madzią Kopaniszyn i spędzić wspólnie leniwy dzień na łódce pływając po Mamrach i Święcajtach. Następnego dnia w rewanżu za mini rejs zaprosiliśmy dwójkę żeglarzy na pokład naszej caravelli i zabraliśmy na wycieczkę do piramidy w Rapie i na dziką przejażdżkę wzdłuż granicy z Rosją przez pruskie wioski nietknięte rozbuchaną cywilizacją, sprawiające wrażenie jakby czas zatrzymał się tam na początku stulecia.

250624782495Photo 15.09.2013 14 09 13Screen Shot 2013-09-15 at 11.01.21 AMScreen Shot 2013-09-15 at 12.32.28 PMPo Mazurach zdecydowaliśmy się pojechać na Litwę. Chcieliśmy zobaczyć Wilno. Po drodze jeszcze wymieniliśmy uszkodzoną kostkę stacyjki i zapłaciliśmy 200 pln mandatu ( tak za prędkość … udało nam się rozpędzić nasz bolid do magicznej prędkości 80 km/h ;), chwilę potem byliśmy już po litewskiej stronie granicy. Przed nami rozpościerały się bezkresne wiejskie pejzaże i piękna przyroda. Do Wilna dotarliśmy popołudniu, w sam raz na pyszny, tradycyjny litewski obiad, potem szybki spacer po niewielkiej stosunkowo stolicy i nocleg na kempingu pod miastem. Dwa dni w Wilnie starczyły aby poczuć tamtejszą atmosferę, ducha miasta i skubnąć nieco jego skomplikowanej historii. O poranku opuściliśmy Wilno i udaliśmy się ku polskiej granicy, zaraz za nią nie mogliśmy się oprzeć pokusie orzeźwiającej kąpieli w przeczystym jeziorku by chwilę potem znaleźć się z powrotem na drodze zmierzając ku naszym kolejnym destynacjom.

Photo 15.09.2013 14 09 46Photo 15.09.2013 14 10 37Photo 15.09.2013 14 11 28Screen Shot 2013-09-15 at 12.30.36 PMScreen Shot 2013-09-15 at 2.43.37 PMScreen Shot 2013-09-15 at 10.59.31 AMPo Litwie pojechaliśmy do Białegostoku i dalej do Puszczy Białowieskiej. Ta ostatnia zrobiła na nas szczególne wrażenie. To jedna z ostatnich w Europie ostoi lasu pierwotnego z niesamowitą fauną i florą. Za bazę wypadową obraliśmy urokliwą Białowieżę, gdzie dotarliśmy późnym wieczorem. Na kempingu zostaliśmy ciepło przywitani przez przesympatyczną właścicielkę, która dała nam półgodzinny wykład o tym co powinniśmy koniecznie na miejscu zobaczyć. Co zastanawiające, byliśmy jedynymi Polakami na kempingu wśród co najmniej dwudziestu nocujących tam pojazdów 😉

Screen Shot 2013-09-15 at 12.32.00 PMScreen Shot 2013-09-15 at 12.31.43 PMScreen Shot 2013-09-15 at 2.56.45 PMTo były ostatnie chwile naszej wyprawy. Po drodze czekały nas jeszcze tylko dwa dni przymusowego postoju w Warszawie, załatwianie ważnych spraw i spotkania ze znajomymi. Trip dookoła Polski zbliżał się ku końcowi, mieliśmy za sobą ponad cztery tysiące kilometrów przygód, 22 dni mieszkania w busie i przebywania stale na świeżym powietrzu. Bus spalił 266 litrów benzyny i zjadł 1,5 litra oleju silnikowego, spisał się na medal, choć dostarczył nam kilku chwil okraszonych dreszczykiem emocji 😉 Powroty zawsze są ciężkie i nie inaczej było tym razem. Wróciliśmy do Katowic na początku sierpnia, a w głowach już kotłowały się myśli o kolejnych wycieczkach tego lata.

Screen Shot 2013-09-15 at 3.19.24 PMScreen Shot 2013-09-15 at 10.59.22 AM