125 stron inspiracji

Photo 26.05.2014, 16 47 40Długo czekaliśmy na finał tego projektu … warto było, efekt przerósł nasze najśmielsze oczekiwania! Cudowna publikacja Fostera Huntingtona o życiu w myśl zasady “Dom jest tam gdzie go zaparkujesz”. Jeśli potrzebujecie inspiracji to książkę można zamawiać pod adresem > Home Is Where You Park It

Wiedeń 28.04–3.05.2014

IMG_2149Po dobrych doświadczeniach z Berlina, postanowiliśmy w majówkę odwiedzić kolejną stolicę z rowerami. Wybraliśmy Wiedeń, który wydawał nam się lekko napompowanym i nudnym miastem, wyobrażenia jednak były dalekie od tego co zastaliśmy na miejscu. Jak zwykle, rowery dały nam nieskrępowaną możliwość włóczenia się po dzikich zaułkach i odleglejszych dzielnicach miasta. Wyjechaliśmy z samego rana w poniedziałek i podążyliśmy najwęższą drogą do Wiednia. Było gorąco, pachniał rzepak, a owady gromadnie ginęły na przedniej szybie busa. Popołudniu dojechaliśmy do kameralnego kempingu na przedmieściach Wiednia – Camping Neue Donau.

IMG_2155IMG_2177IMG_4875IMG_4872Od wtorku spędzaliśmy całe dnie na eksplorowaniu miasta – jechaniu w prawo, skręcaniu w lewo, szukaniu miejsc z ciachem, uciekaniu przed deszczem i szwędaniu się bez celu. Nie zbliżaliśmy się do najgorętszych, turystycznych punktów miasta, minęliśmy bokiem Stephan Dom i Hofburg, a Wiedeń ukazał nam swoje radosne, multikulturalne oblicze. Poznaliśmy kloszarda Węgra, historyka-amatora, piękną malutką pół-Polkę Petrę i jej wesołego tatę. Jeździliśmy dużo, bo choć system ścieżek rowerowych nie jest tak powalający jak w Berlinie, można było swobodnie pokonywać duże dystanse.

IMG_2191IMG_2193IMG_2194IMG_2195IMG_2198Nie było by porządnego tripa bez dobrego jedzenia i tak chyba najlepszym momentem było odnalezienie targu ze wszystkimi owocami i warzywami świata – rambutanami, pięcioma odmianami mango i awokado, jackfruitem, smoczymi owocami i innymi, których nawet nazw nie znamy. Ja (Werka 🙂 ) spróbowałam jeszcze wiedeńskiego przysmaku Leberkase, jest to plaster mięsa na ciepło, usytuowany w bułce i pomimo swojej nazwy niemający nic wspólnego ani z wątróbką ani z serem. Zjedzony w Stadtparku i popity zimnym piwem dostarczył mi energii na wieczorny powrót przez miasto na kemping.

IMG_4832IMG_2202IMG_2208IMG_4805IMG_2210Dzięki rowerom poznaliśmy Wiedeń z zupełnie innej strony. Kiedy wjechaliśmy do jednego z parków, żeby rozpłaszczyć się na trawie, zobaczyliśmy jedną z siedmiu wież zbudowanych podczas wojny przez Hitlera, służącą do obrony przeciwlotniczej Wiednia. Flaktürme robią ogromne wrażenie, są potężne (mają około 18 pięter) i wyglądają jak pozostałości po wojnie robotów. W innej części miasta znaleźliśmy jeszcze dwie, w małym parku pomiędzy kamienicami. Przejechaliśmy na rowerach całą wyspę na Dunaju na północ, dojeżdżając aż za wzgórze, z którego Sobieski dzielnie bronił Wiednia przed Turkami. Przejechaliśmy też cały Donaukanal w obie strony, docierając do bajkowej ciepłowni w Spittleau, zaprojektowanej przez Friedensreicha Hundertwassera. Odpoczęliśmy, jak wielu innych turystów, w Museums Quartier, wylegując się na plastikowych łodzio-fotelach. Jedna z dzielnic Wiednia która szczególnie przypadła nam do gustu to Leopoldstadt, pełna fajnych aut, knajpek i zakamarków. 

IMG_2220IMG_2227Po trzech dniach w Wiedniu wyruszyliśmy w drogę powrotną, błądząc przez Czechy. Pierwszym przystankiem były Morawy i Strážnice – ojczyzna najlepszych chipsów na świecie – Strážnické brambůrky produkowane przez Petra Hobže, potemTeplice nad Bečvou gdzie zaliczyliśmy szalony zjazd na holendrze, weekenderze i ostrym kole z górki trasą dla MTB 🙂 To był fajny tydzień, odpoczęliśmy i już planujemy co dalej … gdzie by tu pojechać 🙂

IMG_2246IMG_2250IMG_2251IMG_4899IMG_4911

Analogowe fotki z wyjazdu na fotochtonie, zapraszamy do oglądania 🙂