Berlin again and again – 30.04–3.05.2015

IMG_4184

Sezon został otwarty czterodniowym Berlinem. To pierwsze chwile w tym roku zamieszkiwania w naszej letniej daczy na kołach. Wyruszyliśmy jak zwykle o świcie, obydwoje przysypialiśmy po drodze, Werka stale, ja od pasa do pasa, w tak rutynowych trasach mi nie pilotuje … więc śpimy, 1.6 turbo diesel dobrze buja do snu 🙂 Ocknęliśmy się na miejscu, wypakowaliśmy rowery i ruszyliśmy w drogę. W sumie blisko 200km po ulubionym mieście, w miejsca gdzie jeszcze nie zaglądaliśmy, do knajp w których jeszcze nie jedliśmy i do sklepów w których nie kupowaliśmy i kupować nie będziemy 🙂 Nie ma co się znów rozpisywać, bo wszyscy w Berlinie i tak byliście, może nie wszyscy z rowerami, a to formuła zdecydowanie warta polecenia. Z odkryć tego wyjazdu warto wspomnieć o Babel jak ktoś lubi pojeść pierwszej klasy Libańczyka no i Classic Remise dla motoryzacyjnych onanistów. Berlin ma to wszystko, i zawsze jeszcze coś w zanadrzu, trzeba tam jeździć, co skrupulatnie czynimy.

IMG_4201IMG_4203IMG_4306IMG_4302IMG_4240IMG_1658IMG_4253IMG_4249IMG_4215IMG_4294IMG_4293IMG_1709IMG_4285IMG_4298IMG_4311IMG_4313